Technologiczne zniewolenie

Technologiczne zniewolenie

Na wstępie muszę zaznaczyć że poniższy artykuł nie jest antyreklamą, ani artykułem zniesławiającym marki czy produkty. Pisząc ten artykuł opierałem się o filozofię: Patrzę z boku na obecny stan. Staram się wysnuć obiektywne wnioski i opisać fakty.

Pisząc technologiczne zniewolenie mam na myśli mimowolne przyzwyczajenie użytkowników do konkretnych programów, ograniczanie praw i dostępności robiąc to tak, że użytkownik nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Chwyt ten jest bez wątpienia stosowany na szeroką skalę w wielu dziedzinach życia, ale w innych niż informatyka nie byłbym w stanie zaproponować sensownych rozwiązań, więc to pozostaje do indywidualnej interpretacji.

W tym wpisie chciałbym poruszyć kilka aspektów związanych z technologicznym zniewoleniem:

  • Ograniczanie dostępu do usług w Internecie
  • Marketingowe zawężanie perspektyw i wykorzystywanie niewiedzy osób niewtajemniczonych
  • Działania firm zmuszające do korzystania z ich produktów
  • Inwigilacja i kontrola użytkowników Internetu

Ograniczanie dostępu do usług w Internecie

Na szczęście w Polsce to zjawisko nie występuje na szeroką skalę. Szczerze mówiąc nie zdarzyło mi się jeszcze, żebym otrzymał jakiś niepokojący komunikat lub przekierowanie na inną stronę niż chciałem. Niestety nie mają takiego szczęścia obywatele innych krajów takich jak Iran, Egipt czy Chiny, którzy zamiast stron które chcą oglądać otrzymują podstawione fałszywki lub informację o tym, że dostęp do tej strony jest zablokowany. Przykładem może być wprowadzenie przez irański rząd portalu Mehr.ir, który został podstawiony za Youtube, ale dopuszczone są tam tylko treści na które pozwala rząd. Takie ograniczenie kierunkuje użytkowników w stronę jedynej słusznej technologii i nie pozwala spróbować alternatyw.

Jednak nie zawsze musi być to takie radykalne zagranie. Nie trzeba od razu zabraniać ludziom korzystać z technologii. Co więcej, jak się zabroni człowiekowi coś robić, to jest nawet duża szansa, że będzie chciał to zrobić. Można to załatwić bardziej subtelnie.

Marketingowe zawężanie horyzontów

Pisząc o Marketingowym zawężaniu perspektyw i wykorzystywaniu osób niewtajemniczonych chciałem podkreślić fakt jak mało zwykli użytkownicy mają przed oczami produktów innych firm niż giganci. Kilka przykładów wciskania nam na siłę i przyzwyczajania nas do takich produktów:

  • Kupujemy laptopa z preinstalowanym Windowsem. Nigdzie nas nie poinformowano, że w cenie sprzętu jest kilka stówek na system, którego wcale nie musimy chcieć. Korzystamy z tego systemu, no bo po prostu był. Ale po dłuższym czasie używania jak ktoś nam proponuje inny to mówimy, że z innego nie umiemy korzystać, bo z tego korzystamy od zawsze.
  • Na studiach dostajemy darmowe licencje na oprogramowanie, które bez kontraktu z uczelnią byłoby płatne. Przyzwyczajają tym samym ludzi wykształconych (elitę narodu) do swoich produktów. Mało który prowadzący przy takiej okazji zaprezentuje studentom alternatywy (no przecież mamy licencję za darmo), często dobre i tańsze.
  • Firma ma wykupiony pakiet oprogramowania od innej firmy i każdy nowy pracownik jest zmuszony do korzystania z tych programów. Uczymy się ich i przenosimy je z czasem do domu.

Przez to ludzie, którzy się nie znają zaczynają adoptować pewne rozwiązania jako jedyne słuszne i nie wpuszczają później do głowy możliwości zmian. Stają się niewolnikami swoich przyzwyczajeń. Nawet jeżeli te przyzwyczajenia są nieopłacalne i nieefektywne.

Zmuszanie użytkowników do korzystania z konkretnych produktów

W wielu miejscach spotykamy się z działaniami zmuszającymi użytkowników do korzystania z konkretnych programów.

  • Możemy sobie zagrać w tę grę pod warunkiem, że mamy zainstalowanego Windowsa.
  • Możemy sobie obejrzeć ten film, pod warunkiem, że masz zainstalowane odpowiednie kodeki.
  • Możemy korzystać z tej strony za darmo, musimy tylko korzystać z Google Chrome.
  • Możemy wypełnić sobie ten wniosek w PDFie, musimy tylko mieć najnowszą wersję Adobe Readera
  • Wiele, wiele innych.

Oczywiście sensownym kontrargumentem byłoby stwierdzenie, że pisze się programy pod większość użytkowników, ale większość użytkowników może korzystać również z darmowych, ogólnodostępnych rozwiązań. Bardzo często te ograniczenia są typowo marketingowe. Rzadko kiedy trzeba bezwarunkowo korzystać z zamkniętych standardów.

Pięknym przykładem jest również port HDMI, za który producent naszego sprzętu (przez co de facto my też) zapłacił HDMI Forum za to że mógł go wykorzystać. Dlaczego nie użył darmowego DisplayPortu?

Inwigilacja

Inwigilacja i kontrola to ostatnio dość mocno zasłyszane tematy, więc w sumie nie ma sensu się nad nimi bardziej rozpisywać (jest wiele poważniejszych źródeł), ale chciałbym tylko zwrócić uwagę na pasujące do kontekstu aspekty. Na ogół dane zbiera się w celu dopasowania treści do użytkownika. To dzięki nim duzi dostawcy wiedzą, czy ludzie korzystają z ich produktów, a inni dowiadują się na jakie platformy pisać programy. Jest to główne narzędzie służące do kierunkowania tłumów na konkretne rozwiązania.

Dodaj komentarz